czwartek, 7 czerwca 2018

Inwazja wiciokrzewu i " Zostan ze mna"

Witajcie,

Za domem mam lasek, ktory , ze wzgledu na panujacy tu klimat, jest jednym wilkim gaszczem. Nie wchodze tam latem, bo boje sie kleszczy (ktore i tak mnie znajduja;))), no a rosliny bujnie rosna. w tym roku poczulam piekny zapach i wiedzialam juz co to jest, tylko, ze nie wiedzialam, ze rosnie za moim domem.

Wiciokrzew, po ang. honeysuckle , pieknie pachnie i ladnie wyglada, ale jest roslina bardzo inwazyjna i wlazl mi na choinke rosnaca na obrzerzach lasku.



Takze bede musiala wejsc i troszke go poprzycinac, tylko nie wiem, czy nie jest to walka z wiatrakami, bo wiciokrzew potrafi sie szybko rozrastac.
Tymczasem chodze, przygladam sie i odurzam zapachem :)


Skonczylam czytac druga czesc ksiazki Anny Karpinskiej o losach Bozeny i jej corki Dagmary, oraz wielu osob, ktore sa czescia ich zycia. O czesci pierwszej pisalam tutaj


"Zostan ze mna" pochlonelam szybciutko, bo bardzo bylam ciekawa jak potacza sie losy Bozeny i jej corki, ktora oddala do adopcji prawie 40 lat temu. Zycie dalo im druga szanse, a one to wykorzystaly w bardzo pozytywny sposob.
W tej czesci zaintrygowal mnie watek Tani, corki adoptowanej przez Bozene i jej bylego meza Artura. Tania nie wzbudza we mnie zadnych pozytywnych odczuc, no wrecz nie znosze jej. Jest ona egoistka, ktora niestety nie potrafila wykorzystac szansy danej przez los, gdy jako mala dziewczynka zostala adoptowana. Nie kochala nigdy nikogo, tylko wykorzystywala kolejne osoby dla wlasnych korzysci i wygod. Ale co tu jest interesujace, ze jej adopcyjni rodzice , caly czas walczyli o nia, kochali ja i wiele poswiecali.

Po raz kolejny zachecma do przeczytania tej dwutomowej historii. Pieknie napisana historia, wzruszajaca i ciepla opowiesc, jednak nie przeslodzona.

Ksiazke zglaszam do wyzwania u Darii


A na koniec jeszcze kilka zdjec , ktore dzisiaj rano zrobiam:)




Pozdrawiam i zycze milego dnia i cudnego weekendu:) Kamilla

18 komentarzy:

  1. Na moim wiciokrzewie było zawsze tyle mszyc, że go wycięłam!
    U mnie taka inwazyjna jest wisteria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, co tam jest na tym moim:))) w tym lasku to wszystko rosnie jak chce , na dziko:) Pozdrawiam Basiu:)

      Usuń
  2. Poczekaj z wycinaniem intruza, niech jeszcze popachnie, uważaj tez na kleszcze. Myślałam, że w Stanach ich nie ma, jestem rozczarowana.
    Pozdrawiam gorąco.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kleszczy u mnie masa, a jeszcze po lasku sarny chodza , a te to dopiero przenosza...nie wytne poki nie przekwitnie, bo pieknie pachnie. A wczoraj kilkam jakis plyn na kleszcze, jestem sama ciekawa jak dziala...psa moge nawet wypryskac:))))

      Usuń
  3. Ojej, kleszcze. Jeżeli ma Cię to pocieszyć, to mnie nagminnie atakują komary :). Piękny ten wiciokrzew, aż żal go wycinać :). Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytne ten na choince , bo nie chce zeby calkiem zajal drzewka, ale tak w gaszczach niech rosnie i pachnie:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Wiciokrzew zrobił Ci miłą niespodziankę. Mój,pomarańczowy przez wiele lat był bujny, a w tym roku chyba zmarzł,bo zrobił się suchy i bardzo go żałuję,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, to prawda, bo pieknie pachnie, mimo ze opanowuje wszystkie roslinki to wlasnie tym cudnym zapachem nadrabia:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Wiciokrzew jest śliczny, delikatne, niepozorne kwiatuszki, a w takiej masie robią wrażenie... no i ten zapach bajeczny <3 Ja swoje musiałam wyciąć, bo i remont ogrodzenia i całe tabuny mszyc, które corocznie go opanowywały przesądziły sprawę.
    Książką mnie zainteresowałaś, zapisałam, na pewno poszukam i chętnie przeczytam.
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie i zycze milej lektury:) Milego weekendu:)

      Usuń
  6. Sama nie mam wiciokrzewu, ale kojarzę to pnącze. Faktycznie zapach jest cudny! Las za domem, to moje marzenie :)
    Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo piękne zdjęcia zrobiłas:) A książkę już sobie zapisałam:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Na widok kleszczy dostaję gęstej skórki :( Za to rośliny kocham. Piękne kwiaty wiciokrzewu. Drugiej części tej opowieści niestety nie czytałam ale będę na nią polowac a czytam tylko książki w wersji papierowej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, przeczytaj koniecznie, ja tez najlepiej lubie wersje papierowe, ale czasami te elektroniczne sa tez dobra opcja:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lindas flores. Tenha uma feliz semana.

    OdpowiedzUsuń