Witajcie,
W kazdej wolnej chwili stawiam krzyzyki. Zajaczka przybywa, ale jeszcze sporo do finiszu.
Oto stan na dzien dzisiejszy
Teraz to dopiero wyzwanie przede mna, bo kolory sa tak zblizone i latwo sie zgubic.
Dzialam dalej, a Wam zycze dobrego tygodnia.
Pozdrawiam, Kamilla
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poweekendowe podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poweekendowe podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 marca 2019
wtorek, 12 marca 2019
Poweekendowe podsumowianie - zajac po raz pierwszy
Witajcie,
Problemy z polaczeniem internetowym spowodowaly to jednodniowe opznienie
Haft zaczyna nabierac ksztaltow.
Z plamki z zeszlego tygodnia...
...zaczyna wylaniac sie taki zajaczek
Duzo pracy przede mna, a docelowo ma byc tak
Jest to wzor Ekatariny Chaykovskayej, ktory kupilam juz kilka lat temu i tak czekal na swoja kolej.
Chcialabym ukonczyc do Wielkanocy...mam nadzieje, ze do tej najblizszej;)
Pozdrawiam cieplutko i wiosennie:)
Kamilla
Problemy z polaczeniem internetowym spowodowaly to jednodniowe opznienie
Haft zaczyna nabierac ksztaltow.
Z plamki z zeszlego tygodnia...
...zaczyna wylaniac sie taki zajaczek
Duzo pracy przede mna, a docelowo ma byc tak
Jest to wzor Ekatariny Chaykovskayej, ktory kupilam juz kilka lat temu i tak czekal na swoja kolej.
Chcialabym ukonczyc do Wielkanocy...mam nadzieje, ze do tej najblizszej;)
Pozdrawiam cieplutko i wiosennie:)
Kamilla
poniedziałek, 4 lutego 2019
Poweekendowe podsumowanie - 3
Witajcie,
Juz luty, az trudno uwierzyc , ze czas mija w tak zastraszajacym tempie...
U nas pogoda na niedziele byla wiosenna, po kilkudniowych mrozach, ktore nam doskiweraly w zeszlym tygodniu.
Mielismy zaplanowany wypad do Nowego Jorku, takze pogoda nam cudownie dopisala.
Kilka zdjec z naszej niedzieli
Najpierw spedzilismy kilka godzin w muzeum , a to wejscie do jego budynku
Po drugiej stronie ulicy jest Park Centralny i tam poszlismy na spacer jak juz zapragnelismy swiezego powietrza
Polski akcent w parku, to pomnik Jagielly
Sporo ludzi, jak to w Nowym Jorku, ale nie az tak przerazliwie. Bywa wiecej;)
Pozniej wyszlismy na miasto i tam jeszcze kilka kilometry pochodzilismy, ale do samochodu to juz wracalismy metrem...10km na liczniku mielismy
No i jeszcze na koniec postepy z mojego haftu...niewielkie, ale sa i mam nadzieje, ze w tym tygodniu skoncze krzyzyki i pozostanie mi wykonczenie, oczki, ogonki i rameczki;)
Tak wygladal haft tydzien temu
A tak na dzien dzisiejszy
Pozdrawiam i zycze milego tygodnia.
Kamilla
Juz luty, az trudno uwierzyc , ze czas mija w tak zastraszajacym tempie...
U nas pogoda na niedziele byla wiosenna, po kilkudniowych mrozach, ktore nam doskiweraly w zeszlym tygodniu.
Mielismy zaplanowany wypad do Nowego Jorku, takze pogoda nam cudownie dopisala.
Kilka zdjec z naszej niedzieli
Najpierw spedzilismy kilka godzin w muzeum , a to wejscie do jego budynku
Po drugiej stronie ulicy jest Park Centralny i tam poszlismy na spacer jak juz zapragnelismy swiezego powietrza
Polski akcent w parku, to pomnik Jagielly
Sporo ludzi, jak to w Nowym Jorku, ale nie az tak przerazliwie. Bywa wiecej;)
Pozniej wyszlismy na miasto i tam jeszcze kilka kilometry pochodzilismy, ale do samochodu to juz wracalismy metrem...10km na liczniku mielismy
No i jeszcze na koniec postepy z mojego haftu...niewielkie, ale sa i mam nadzieje, ze w tym tygodniu skoncze krzyzyki i pozostanie mi wykonczenie, oczki, ogonki i rameczki;)
Tak wygladal haft tydzien temu
A tak na dzien dzisiejszy
Pozdrawiam i zycze milego tygodnia.
Kamilla
poniedziałek, 28 stycznia 2019
Poweekendowe podsumowanie - 2
Witajcie,
Sporo udalo mi sie zrobic tego kocyka, oczami wyobrazni juz widze koniec , chociaz jeszcze jeszcze...
Dla porownania zdjecie z zeszlego tygodnia...
...i dzisiejsze
Ksiazka caly czas ta sama. Z jednej strony, bo malo czasu mam na czytanie, ale z drugiej to tez nie spiesze sie, a raczej delektuje sie nia.
Na koniec kolejny cytat z ksiazki, aby zachecic jeszcze raz
"Charakterystyczna cecha Kresow jest rowniez ich rozspiewania. Nie ma bodaj chwili, aby gdzies z daleka lub bliska nie dochodzila rzewna nuta piesni ludowej.
Kresowiak spiewa zawsze, czy to na sianokosie, czy to w polu przy zniwach, czy to przy kolowrotku wniskiej, dymem ogoorzalej, a pachnacej ziolami i swiezo upieczonym chlebie chacie, czy to w lesie przy zbiorze grzybow lub jagod.(...)
To ukochanie spiewu, ta muzykalnosc pochodzi zapewne z samej przyrody kresowej, z jej czarownych dzwiekow, z szumu borow, plusku fal jeziornych, rechotu zab, krzyku derkaczy i innego ptactwa wodnego, piesni skowronka w noc majowa, bulgotania cietrzewi, jeku zurawi, ciagnacych gdzies w przestworzach nieba, dalekiego ujadania psow, plynie z tej poteznej symfonii ziemi kresowej, od akordow lesnych az gdzies do ledwo uchwytnych, a tak delikatnych poltonow, ze zdawac by sie moglo, ze plyna one nie z ziemi, ale gdzies z nieba, gdzie promien o promien sie traca."- Na skraju Imperium , Mieczyslaw Jalowiecki
Moglabym tak cytowac i cytowac, bo opisy sa cudowne, ale chyba cala ksiazke musialabym przepisac. Jeszcze raz zachecam do jej przeczytania.
Pozdrawiam i zycze dobrego tygodnia,
Kamilla
Sporo udalo mi sie zrobic tego kocyka, oczami wyobrazni juz widze koniec , chociaz jeszcze jeszcze...
Dla porownania zdjecie z zeszlego tygodnia...
...i dzisiejsze
Ksiazka caly czas ta sama. Z jednej strony, bo malo czasu mam na czytanie, ale z drugiej to tez nie spiesze sie, a raczej delektuje sie nia.
Na koniec kolejny cytat z ksiazki, aby zachecic jeszcze raz
"Charakterystyczna cecha Kresow jest rowniez ich rozspiewania. Nie ma bodaj chwili, aby gdzies z daleka lub bliska nie dochodzila rzewna nuta piesni ludowej.
Kresowiak spiewa zawsze, czy to na sianokosie, czy to w polu przy zniwach, czy to przy kolowrotku wniskiej, dymem ogoorzalej, a pachnacej ziolami i swiezo upieczonym chlebie chacie, czy to w lesie przy zbiorze grzybow lub jagod.(...)
To ukochanie spiewu, ta muzykalnosc pochodzi zapewne z samej przyrody kresowej, z jej czarownych dzwiekow, z szumu borow, plusku fal jeziornych, rechotu zab, krzyku derkaczy i innego ptactwa wodnego, piesni skowronka w noc majowa, bulgotania cietrzewi, jeku zurawi, ciagnacych gdzies w przestworzach nieba, dalekiego ujadania psow, plynie z tej poteznej symfonii ziemi kresowej, od akordow lesnych az gdzies do ledwo uchwytnych, a tak delikatnych poltonow, ze zdawac by sie moglo, ze plyna one nie z ziemi, ale gdzies z nieba, gdzie promien o promien sie traca."- Na skraju Imperium , Mieczyslaw Jalowiecki
Moglabym tak cytowac i cytowac, bo opisy sa cudowne, ale chyba cala ksiazke musialabym przepisac. Jeszcze raz zachecam do jej przeczytania.
Pozdrawiam i zycze dobrego tygodnia,
Kamilla
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Poweekendowe podsumowanie - 1
Witajcie,
Postanowilam sobie od czasu do czasu podsumowac, to co uda mi sie zrobic w weekend. Mam tu na mysli robotki i ksiazki.
Na pierwszy rzut idzie kocyk, ktorego rozpoczecie pokazywalam tu
Troszke przybylo, bo wczoraj to tak konkretnie nad nim popracowalam.
Przybywa coraz wiecej szczegolow
Jeszcze sporo przede mna, ale najwazniejsze ze sa postepy.
Ksiazke, tez czytam, ale tu postepy wolniejsze, bo robotka jest teraz moim priorytetem, gdyz termin goni.
Czytam wieczorem, albo w pracy podczas przerwy na lunch. Ciekawa lektura autograficzna, ktorej autor urodzil sie w 1876 roku i pochodzil z polskiej rodziny arystokratycznej zamieszkalej na Litwie. Przeplataja sie tu dzieje Polski, Litwy i Rosji.
Ksiazka napisana pieknym jezykiem, ze wspanialymy opisami przyrody. Oj chcialoby sie tam przeniesc.
"Za oknami dworu sylgudyskiego ciagnely sie ku poludniowi, w dal, jak morze przesloniete niebieskawa mgla, ciemne bory Puszczy Labonarskiej. Ten las sosnowy rozciagal sie bez przerwy na przestrzeni nielam stu wiorst, od Wilna az po brzegi jeziora Jesioty, nalezacego do Sylgudyszek.
Na zachod i polnoc od jeziora Jesiaty krajobraz sie zmienial. Pokryte puszcza plaszczyzny przechodzily w malowniczy, pagorkowaty, a porosly gajami i debina i bogaty jeziorami kraj gornej Litwy."
Zostawiam Was z tym pieknym cytatem, a moze ktos chce dolaczyc do mojego podsumowania:)
Pozdrawiam, Kamilla
Postanowilam sobie od czasu do czasu podsumowac, to co uda mi sie zrobic w weekend. Mam tu na mysli robotki i ksiazki.
Na pierwszy rzut idzie kocyk, ktorego rozpoczecie pokazywalam tu
Troszke przybylo, bo wczoraj to tak konkretnie nad nim popracowalam.
Przybywa coraz wiecej szczegolow
Jeszcze sporo przede mna, ale najwazniejsze ze sa postepy.
Ksiazke, tez czytam, ale tu postepy wolniejsze, bo robotka jest teraz moim priorytetem, gdyz termin goni.
Czytam wieczorem, albo w pracy podczas przerwy na lunch. Ciekawa lektura autograficzna, ktorej autor urodzil sie w 1876 roku i pochodzil z polskiej rodziny arystokratycznej zamieszkalej na Litwie. Przeplataja sie tu dzieje Polski, Litwy i Rosji.
Ksiazka napisana pieknym jezykiem, ze wspanialymy opisami przyrody. Oj chcialoby sie tam przeniesc.
"Za oknami dworu sylgudyskiego ciagnely sie ku poludniowi, w dal, jak morze przesloniete niebieskawa mgla, ciemne bory Puszczy Labonarskiej. Ten las sosnowy rozciagal sie bez przerwy na przestrzeni nielam stu wiorst, od Wilna az po brzegi jeziora Jesioty, nalezacego do Sylgudyszek.
Na zachod i polnoc od jeziora Jesiaty krajobraz sie zmienial. Pokryte puszcza plaszczyzny przechodzily w malowniczy, pagorkowaty, a porosly gajami i debina i bogaty jeziorami kraj gornej Litwy."
Zostawiam Was z tym pieknym cytatem, a moze ktos chce dolaczyc do mojego podsumowania:)
Pozdrawiam, Kamilla
Subskrybuj:
Posty (Atom)










