Witajcie,
Za domem mam lasek, ktory , ze wzgledu na panujacy tu klimat, jest jednym wilkim gaszczem. Nie wchodze tam latem, bo boje sie kleszczy (ktore i tak mnie znajduja;))), no a rosliny bujnie rosna. w tym roku poczulam piekny zapach i wiedzialam juz co to jest, tylko, ze nie wiedzialam, ze rosnie za moim domem.
Wiciokrzew, po ang. honeysuckle , pieknie pachnie i ladnie wyglada, ale jest roslina bardzo inwazyjna i wlazl mi na choinke rosnaca na obrzerzach lasku.
Takze bede musiala wejsc i troszke go poprzycinac, tylko nie wiem, czy nie jest to walka z wiatrakami, bo wiciokrzew potrafi sie szybko rozrastac.
Tymczasem chodze, przygladam sie i odurzam zapachem :)
Skonczylam czytac druga czesc ksiazki Anny Karpinskiej o losach Bozeny i jej corki Dagmary, oraz wielu osob, ktore sa czescia ich zycia. O czesci pierwszej pisalam tutaj
"Zostan ze mna" pochlonelam szybciutko, bo bardzo bylam ciekawa jak potacza sie losy Bozeny i jej corki, ktora oddala do adopcji prawie 40 lat temu. Zycie dalo im druga szanse, a one to wykorzystaly w bardzo pozytywny sposob.
W tej czesci zaintrygowal mnie watek Tani, corki adoptowanej przez Bozene i jej bylego meza Artura. Tania nie wzbudza we mnie zadnych pozytywnych odczuc, no wrecz nie znosze jej. Jest ona egoistka, ktora niestety nie potrafila wykorzystac szansy danej przez los, gdy jako mala dziewczynka zostala adoptowana. Nie kochala nigdy nikogo, tylko wykorzystywala kolejne osoby dla wlasnych korzysci i wygod. Ale co tu jest interesujace, ze jej adopcyjni rodzice , caly czas walczyli o nia, kochali ja i wiele poswiecali.
Po raz kolejny zachecma do przeczytania tej dwutomowej historii. Pieknie napisana historia, wzruszajaca i ciepla opowiesc, jednak nie przeslodzona.
Ksiazke zglaszam do wyzwania u Darii
A na koniec jeszcze kilka zdjec , ktore dzisiaj rano zrobiam:)
Pozdrawiam i zycze milego dnia i cudnego weekendu:) Kamilla
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie caloroczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie caloroczne. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 czerwca 2018
środa, 30 maja 2018
"Odnajde Cie" - Anna Karpinska
Witacie,
Dzisiaj o ksiazce, ktora przeczytalam jeszcze przed weekendem, a obecnie koncze jej druga czesc.
Po raz pierwszy cztalam powiesc tej autorki, styl pisania i cala historia opowiedziana w ksiazce nie pozwala na nude , czyta sie jednym tchem.
Nie chce za bardzo zdradzac tresci tej ksiazki, zeby nie zepsuc przyjemnosci czytania. Napisze tylko, ze jest to historia dwoch kobiet, ktore nie znaja sie, ale decyzja , ktora jedna z nich podjela( moze nie do konca samodzielnie) wplynela na zycie obu.
Kobiety zaczynaja sie wzajemnie szukac. Pierwsza to znana pisarka, ktora w obliczu choroby postanawia poszukac dziecko, ktore przed laty oddala do adopcji. Druga, jest Dagmara, prawie czterdziestolatka, ktora dowiaduje sie ze byla adoptowana. Ksiazka jest napisana z perspektywy obu bohaterek, poznajemy je obie poprzez ich wlasne przemyslenia i wspomonia, jak rowniez to , co aktualnie dzieje sie w ich zyciu.
Ksiazka pokazuje jak jedna decyzja zawazyla na zyciu wielu osob na przestrzeni kilkudziesieciu lat.
Wiadomo, ze zycie nie jest czarne, czy biale, ale jest wiele kolorow pomiedzy i dlatego nie mozna jednoznacznie oceniac czyjegos postepowania. Daje to jednak do myslenia jak skomplikowane jest nasze zycie i nie wszystko jest takie proste. Decyzje , ktore podejmujemy moga w danym momencie wydawac sie sluszne i najwlasciwsze, ale juz patrzac na te same decyzje z perspektywy czasu sporo bysmy zmienili. Jednym slowem nie jestesmy nieomylni i czesto bladzimy. Zycie nam czesto weryfikuje nasze decyzje, ale niestety czasu nie da sie cofnac.
Zachecam do lektury tej ksiazki, jak rowniez jej kontynuacji "Zostan ze mna" .
Ksiazke zglaszam do wyzwania czytelniczego u Darii
Jak rowniez u Ejotka
Pozdrawiam serdecznie, Kamilla
Dzisiaj o ksiazce, ktora przeczytalam jeszcze przed weekendem, a obecnie koncze jej druga czesc.
Po raz pierwszy cztalam powiesc tej autorki, styl pisania i cala historia opowiedziana w ksiazce nie pozwala na nude , czyta sie jednym tchem.
Nie chce za bardzo zdradzac tresci tej ksiazki, zeby nie zepsuc przyjemnosci czytania. Napisze tylko, ze jest to historia dwoch kobiet, ktore nie znaja sie, ale decyzja , ktora jedna z nich podjela( moze nie do konca samodzielnie) wplynela na zycie obu.
Kobiety zaczynaja sie wzajemnie szukac. Pierwsza to znana pisarka, ktora w obliczu choroby postanawia poszukac dziecko, ktore przed laty oddala do adopcji. Druga, jest Dagmara, prawie czterdziestolatka, ktora dowiaduje sie ze byla adoptowana. Ksiazka jest napisana z perspektywy obu bohaterek, poznajemy je obie poprzez ich wlasne przemyslenia i wspomonia, jak rowniez to , co aktualnie dzieje sie w ich zyciu.
Ksiazka pokazuje jak jedna decyzja zawazyla na zyciu wielu osob na przestrzeni kilkudziesieciu lat.
Wiadomo, ze zycie nie jest czarne, czy biale, ale jest wiele kolorow pomiedzy i dlatego nie mozna jednoznacznie oceniac czyjegos postepowania. Daje to jednak do myslenia jak skomplikowane jest nasze zycie i nie wszystko jest takie proste. Decyzje , ktore podejmujemy moga w danym momencie wydawac sie sluszne i najwlasciwsze, ale juz patrzac na te same decyzje z perspektywy czasu sporo bysmy zmienili. Jednym slowem nie jestesmy nieomylni i czesto bladzimy. Zycie nam czesto weryfikuje nasze decyzje, ale niestety czasu nie da sie cofnac.
Zachecam do lektury tej ksiazki, jak rowniez jej kontynuacji "Zostan ze mna" .
Ksiazke zglaszam do wyzwania czytelniczego u Darii
Jak rowniez u Ejotka
Pozdrawiam serdecznie, Kamilla
środa, 16 maja 2018
Wiosenna zielen
Witajcie,
Wiosna ma tyle pieknych kolorow, ale kolor zieleni wiosennej jest cudny, relaksujacy dla oczu i tak soczysty, ze chcialoby sie soki z niej wyciskac.
Od kilku dni u mnie deszczowo i burzowo, ale jak dla mnie i takjest pieknie.
Chwycilam za szydelko i cos tam zaczelam dlubac...oczywiscie w kolorze zieleni;)
Nawet ksiazka, ktora skonczylam, kolorystycznie wpisala sie w ten zielony wpis.
Ksiazka "Sloneczna przystan" Agnieszki Krawczyk jest trzecia czescia opowiesci o trzech siostrach,ktore razem zamieszkuja po smierci mamy Agaty i Tosi. Jest to opowiesc o ich zyciu w malym miasteczku, gdzie burmistrz i jego zona kreca swoje interesy bez jakiegokolwiek szacunku dla innych ludzi, gdzie ludzie przezywaja najrozniejsze dramaty osobiste i jak sobie z tym radza, czy tez nie, gdzie wakacje spedzaja ludzie szukajacy oddechu od zgielku wielkomiejskiego i jak staja sie czescia tej spolecznosci.
Ksiazke czyta sie bardzo przyjemnie, jest wspaniala odskocznia po calym dniu pracy. Autorka pieknie opisuje krajobrazy gorskie, ze momentami mozna sie tam przeniesc w myslach, nie brakuje tu wzroszen i fajnego humoru. Bardzo ciekawe postaci, niektore od poczatku daja sie lubic, inne wrecz przeciwnie, a sa i takie, ktore zyskuja z czasem...samo zycie.
Zachecam do lektury, przede mna jeszcze jeden, ostatni tom tej sagi.
Ksiazke zglaszam do wyzwania u Darii
i wyzwania u Ejotka
Pozdrawiam serdecznie:) Kamilla
P.S. czy ktos wiejakie sa najlepsze ustawienia komentarzy, aby uniknac spamow, bo ostatnio ich mam zastraszajace ilosci. :)
Wiosna ma tyle pieknych kolorow, ale kolor zieleni wiosennej jest cudny, relaksujacy dla oczu i tak soczysty, ze chcialoby sie soki z niej wyciskac.
Od kilku dni u mnie deszczowo i burzowo, ale jak dla mnie i takjest pieknie.
Chwycilam za szydelko i cos tam zaczelam dlubac...oczywiscie w kolorze zieleni;)
Nawet ksiazka, ktora skonczylam, kolorystycznie wpisala sie w ten zielony wpis.
Ksiazka "Sloneczna przystan" Agnieszki Krawczyk jest trzecia czescia opowiesci o trzech siostrach,ktore razem zamieszkuja po smierci mamy Agaty i Tosi. Jest to opowiesc o ich zyciu w malym miasteczku, gdzie burmistrz i jego zona kreca swoje interesy bez jakiegokolwiek szacunku dla innych ludzi, gdzie ludzie przezywaja najrozniejsze dramaty osobiste i jak sobie z tym radza, czy tez nie, gdzie wakacje spedzaja ludzie szukajacy oddechu od zgielku wielkomiejskiego i jak staja sie czescia tej spolecznosci.
Ksiazke czyta sie bardzo przyjemnie, jest wspaniala odskocznia po calym dniu pracy. Autorka pieknie opisuje krajobrazy gorskie, ze momentami mozna sie tam przeniesc w myslach, nie brakuje tu wzroszen i fajnego humoru. Bardzo ciekawe postaci, niektore od poczatku daja sie lubic, inne wrecz przeciwnie, a sa i takie, ktore zyskuja z czasem...samo zycie.
Zachecam do lektury, przede mna jeszcze jeden, ostatni tom tej sagi.
Ksiazke zglaszam do wyzwania u Darii
i wyzwania u Ejotka
Pozdrawiam serdecznie:) Kamilla
P.S. czy ktos wiejakie sa najlepsze ustawienia komentarzy, aby uniknac spamow, bo ostatnio ich mam zastraszajace ilosci. :)
piątek, 4 maja 2018
Z wisteria w tle...
Witajcie,
Wiosna w pelnym rozkwicie, przyroda u mnie szaleje, a temperatury jak w srodku lata ( to juz mnie troszke mniej ciesz). Od jutra ma znormalniec a wiec bedzie ok 20-22 stopni i jak dla mnie nieusi byc wiecej.
W tym roku po raz pierwszy moja wisteria zakwitla tak obficie, ze musialam ja sfotografowac i podzielic sie swoja radoscia:)
Wokol pnacza roznosi sie piekny zapach, ptaszki uwily sobie tam gniazdko, a pszczolki ostro pracuja...
Piekny jest maj!!!
Robotkowo u nie calkowita posucha, nie mam czasu poki co, ale mysle, zeby chwycic za szydelko, czy tez druty...
Ostatnio przeczytalam ksiazke, ktora chcialabym zglosic do zabawy u Darii
Glaszam ja rowniez do wyzwania u Ejotka
Jest to debiutancka ksiazka Niny Willner " Lata rozlaki"
Jest to historia rodziny autorki, ktora zaczyna sie po zakonczeniu II Wojny Swiatowej na terenie Niemiec, po stronie Niemiec nadzorowanej przez armie radziecka. Historia, jakich pewnie wiele, rozdzielony murem kraj, rozdzielone rodziny i jakze odmienne zycie po kazdej stronie. Z pewnoscia zycie jakie doswiadczyli Niemcy we wschodniej czesci jest porownywalne do tego, co Polska doswiadczyla od radzieckich najezdzcow. Bieda, glod, przesladowania tych ktorzy mysleli inaczej od obowiazujacych zasad.
Matka autorki, jako mloda kobieta, podejmuje ryzyko ucieczki i udaje jej sie za drugim razem. Pracuje w zachodnich Niemczech, poznaje amerykanskiego zolnierze i z nim emigruje do Ameryki. Przez ten caly czas teskni i mysli o swojej rodzinie , zostawionej po wschodniej czesci Niemiec. Probuje sie z nimi kontaktowac, ale wladze przechwytuje wiekszosc listow i paczek.
Ksiazka napisana bardzo ciekawie i wzruszajaco, opatrzona wieloma zdjeciami z archiwum rodzinnego autorki. Przeczytalam ja z wielka przyjemnoscia i zainteresowaniem. Autorka opisala losy jednej rodziny, jej trzech pokolen, na tle historycznej rzeczywistosci XX wieku. Polecam
Pozdrawiam i zycze milego majowego weekendu:) Kamilla
Wiosna w pelnym rozkwicie, przyroda u mnie szaleje, a temperatury jak w srodku lata ( to juz mnie troszke mniej ciesz). Od jutra ma znormalniec a wiec bedzie ok 20-22 stopni i jak dla mnie nieusi byc wiecej.
W tym roku po raz pierwszy moja wisteria zakwitla tak obficie, ze musialam ja sfotografowac i podzielic sie swoja radoscia:)
Wokol pnacza roznosi sie piekny zapach, ptaszki uwily sobie tam gniazdko, a pszczolki ostro pracuja...
Piekny jest maj!!!
Robotkowo u nie calkowita posucha, nie mam czasu poki co, ale mysle, zeby chwycic za szydelko, czy tez druty...
Ostatnio przeczytalam ksiazke, ktora chcialabym zglosic do zabawy u Darii
Glaszam ja rowniez do wyzwania u Ejotka
Jest to debiutancka ksiazka Niny Willner " Lata rozlaki"
Jest to historia rodziny autorki, ktora zaczyna sie po zakonczeniu II Wojny Swiatowej na terenie Niemiec, po stronie Niemiec nadzorowanej przez armie radziecka. Historia, jakich pewnie wiele, rozdzielony murem kraj, rozdzielone rodziny i jakze odmienne zycie po kazdej stronie. Z pewnoscia zycie jakie doswiadczyli Niemcy we wschodniej czesci jest porownywalne do tego, co Polska doswiadczyla od radzieckich najezdzcow. Bieda, glod, przesladowania tych ktorzy mysleli inaczej od obowiazujacych zasad.
Matka autorki, jako mloda kobieta, podejmuje ryzyko ucieczki i udaje jej sie za drugim razem. Pracuje w zachodnich Niemczech, poznaje amerykanskiego zolnierze i z nim emigruje do Ameryki. Przez ten caly czas teskni i mysli o swojej rodzinie , zostawionej po wschodniej czesci Niemiec. Probuje sie z nimi kontaktowac, ale wladze przechwytuje wiekszosc listow i paczek.
Ksiazka napisana bardzo ciekawie i wzruszajaco, opatrzona wieloma zdjeciami z archiwum rodzinnego autorki. Przeczytalam ja z wielka przyjemnoscia i zainteresowaniem. Autorka opisala losy jednej rodziny, jej trzech pokolen, na tle historycznej rzeczywistosci XX wieku. Polecam
Pozdrawiam i zycze milego majowego weekendu:) Kamilla
piątek, 13 kwietnia 2018
Zmowa bylych zon
Witajcie,
Dzisiaj kilka slow o ksiazce, ktora wlasnie skonczylam czytac
Znam poprzednie (w wiekszosci) ksiazki autorki i zawsze swietnie mi sie je czyta. Dziekuje Anecie za mozliwosc przeczytania tej ksiazki, ktora przeczytalam w wersji elektronicznej.
Juz po pierwszych zdaniach wiedzialam ze z wielka przyjemnoscia zanurze sie w magiczny swiat wykreowany przez pania Grazyne.
Male miasteczko jakich wiele i jego zwykli ludzie...no jak sie okazuje nie tacy zwykli.
Bohaterkami tej ksiazki sa trzy byle zony jednego mezczyzny, ktory juz od samego poczatku nie wzbudza symaptii czytalnika. One jednak, kazda inna , kazda oczywiscie mlodsza od poprzedniej, poczatkowo nie znoszace sie, zostaja przyjaciolkami i jednocza sie dzieki fryzjerowi Feliksowi. Bo to Feliks opowiada historie tych trzech kobiet i przy kazdym spotkaniu na tarasie dowiadujemy sie troszke wiecej o Wiktorii, Izabelli i Monice, ale jednoczesnie dowiadujemy sie wiecej o samym Feliksie, jedo dziecinstwie i mlodosci i jak to sie stalo, ze zostal fryzjerem. Dowiadujemy sie rowniez o osobach, ktore sluchaja jego opowiesci, a sa to wszystko ciekawe postaci.
W pewnym momencie nastepuje taki zwrot akcji, ze zamarlam i juz wtedy wogole nie molgam sie odkleic od mojego czytnika. Ten twist jest tak niesamowity, niespodziewany i zupelnie nieprzewidywalny. Tylko pani Grazyna moze to tak poprowadzic w swoj magiczny sposob. Nie chce tu nic zdradzac, zeby nie zepsuc przyjemnosci czytania, tym ktorzy jeszcze tej ksiazki nie mieli przyjemnosci poczytac.
Autorka kreuje swoj niepowtarzalny klimat. Jej powiesci sa pelne magii i tajmniczosci , a tak naprawde mowia o milosci, przyjazni, zwyklym zyciu. O zyciu, ktore nie zawsze jest uslane rozami i musimy pokonywac rozne przeciwnosci losu, zmagac sie z wieloma trudnosciami. Na swojej drodze spotykamy roznych ludzi , a to tez ma wielkie znaczenie na to jak potocza sie nasze losy.
Uwielbiam jej tworczosc, uwielbiam, UWIELBIAM!!!!
Ksiazke zglaszam na wyzwanie u Ejotka
i rowniez u Darii
Milego weekendu:) Kamilla
Dzisiaj kilka slow o ksiazce, ktora wlasnie skonczylam czytac
Znam poprzednie (w wiekszosci) ksiazki autorki i zawsze swietnie mi sie je czyta. Dziekuje Anecie za mozliwosc przeczytania tej ksiazki, ktora przeczytalam w wersji elektronicznej.
Juz po pierwszych zdaniach wiedzialam ze z wielka przyjemnoscia zanurze sie w magiczny swiat wykreowany przez pania Grazyne.
Male miasteczko jakich wiele i jego zwykli ludzie...no jak sie okazuje nie tacy zwykli.
Bohaterkami tej ksiazki sa trzy byle zony jednego mezczyzny, ktory juz od samego poczatku nie wzbudza symaptii czytalnika. One jednak, kazda inna , kazda oczywiscie mlodsza od poprzedniej, poczatkowo nie znoszace sie, zostaja przyjaciolkami i jednocza sie dzieki fryzjerowi Feliksowi. Bo to Feliks opowiada historie tych trzech kobiet i przy kazdym spotkaniu na tarasie dowiadujemy sie troszke wiecej o Wiktorii, Izabelli i Monice, ale jednoczesnie dowiadujemy sie wiecej o samym Feliksie, jedo dziecinstwie i mlodosci i jak to sie stalo, ze zostal fryzjerem. Dowiadujemy sie rowniez o osobach, ktore sluchaja jego opowiesci, a sa to wszystko ciekawe postaci.
W pewnym momencie nastepuje taki zwrot akcji, ze zamarlam i juz wtedy wogole nie molgam sie odkleic od mojego czytnika. Ten twist jest tak niesamowity, niespodziewany i zupelnie nieprzewidywalny. Tylko pani Grazyna moze to tak poprowadzic w swoj magiczny sposob. Nie chce tu nic zdradzac, zeby nie zepsuc przyjemnosci czytania, tym ktorzy jeszcze tej ksiazki nie mieli przyjemnosci poczytac.
Autorka kreuje swoj niepowtarzalny klimat. Jej powiesci sa pelne magii i tajmniczosci , a tak naprawde mowia o milosci, przyjazni, zwyklym zyciu. O zyciu, ktore nie zawsze jest uslane rozami i musimy pokonywac rozne przeciwnosci losu, zmagac sie z wieloma trudnosciami. Na swojej drodze spotykamy roznych ludzi , a to tez ma wielkie znaczenie na to jak potocza sie nasze losy.
Uwielbiam jej tworczosc, uwielbiam, UWIELBIAM!!!!
Ksiazke zglaszam na wyzwanie u Ejotka
i rowniez u Darii
Milego weekendu:) Kamilla
środa, 4 kwietnia 2018
Pan Przypadek
Witajcie,
Dzieki Ani dowiedzialam sie o serii Jacka Getnera.
Przyjemna lektura na wieczor lub dwa, dobry przerywniki pomiedzy wiekszymi objetosciowo tomami lub lektura o ciezkiej tematyce, bo przy tej ksiazce mozna sie zrelaksowac.
W pierwszej ksiazce z tej serii poznajemy Pana Przypadka,mieszkajacego samotnie niedoszlego adwokata. Zostaje on zatrudniony przez swoja sasiadke, aby znalezc zlodzieje jej drogocennych obrazow. Tak wlasnie zaczyna sie kariera jako detektywa. Okazuje sie on byc bardzie skuteczny niz podkomisarz Los. Ku niezadowoleniu jego ojca, ktory chce aby syn prowadzila z nim praktyke adwokacka, Jacek dostaje kolejne zlecenie i kolejne....
Wszystkie zagadki rozwiazuje dzieki swojemu wdziekowi i przenikliwosci, ale sam twierdzi ze "ludzie sa banalnie przewidywalni", a to mu tylko ulatwia prace.
Przy okazji poznajemy wiele barwnych postaci, sasiadka Pani Irmina, Podkomisarz Los, mam poetka, ojciec adwokat, przyjaciel, ktoremu nie moze oprzec sie zadna kobieta itd. W malej ksiazeczce, sporo sie dzieje, jest i fajny humor, takze zachecam do przeczytania.
A ja zglaszam te ksiazke do wyzwania u Ejotka
Haslo na ten miesiac to slowo w slowie, i tak u mnie "Pan Przypadek i TRZYnastka".
Dziekuje Aniu za rekomendacje, mam juz druga czesc serii, ktora z pewnoscia bede czytac wkrotce.
Pozdrawiam, Kamilla
Dzieki Ani dowiedzialam sie o serii Jacka Getnera.
Przyjemna lektura na wieczor lub dwa, dobry przerywniki pomiedzy wiekszymi objetosciowo tomami lub lektura o ciezkiej tematyce, bo przy tej ksiazce mozna sie zrelaksowac.
W pierwszej ksiazce z tej serii poznajemy Pana Przypadka,mieszkajacego samotnie niedoszlego adwokata. Zostaje on zatrudniony przez swoja sasiadke, aby znalezc zlodzieje jej drogocennych obrazow. Tak wlasnie zaczyna sie kariera jako detektywa. Okazuje sie on byc bardzie skuteczny niz podkomisarz Los. Ku niezadowoleniu jego ojca, ktory chce aby syn prowadzila z nim praktyke adwokacka, Jacek dostaje kolejne zlecenie i kolejne....
Wszystkie zagadki rozwiazuje dzieki swojemu wdziekowi i przenikliwosci, ale sam twierdzi ze "ludzie sa banalnie przewidywalni", a to mu tylko ulatwia prace.
Przy okazji poznajemy wiele barwnych postaci, sasiadka Pani Irmina, Podkomisarz Los, mam poetka, ojciec adwokat, przyjaciel, ktoremu nie moze oprzec sie zadna kobieta itd. W malej ksiazeczce, sporo sie dzieje, jest i fajny humor, takze zachecam do przeczytania.
A ja zglaszam te ksiazke do wyzwania u Ejotka
Haslo na ten miesiac to slowo w slowie, i tak u mnie "Pan Przypadek i TRZYnastka".
Dziekuje Aniu za rekomendacje, mam juz druga czesc serii, ktora z pewnoscia bede czytac wkrotce.
Pozdrawiam, Kamilla
poniedziałek, 12 marca 2018
Kornel Makuszynski
Witajcie,
Wlasnie skonczylam bardzo ciekawa lekture i spiesze podzielic sie moimi wrazeniami.
Tworczosc Kornela Makuszynskiego znam i uwielbiam od zawsze. Kazde wakacje zaczynalam od "Szatana...", wielokrotnie wracalam do wielu jeg o ksiazke, a dzieciom z przyjemnoscia czytalam "Przygody Koziolka Matolka".
Takze z wielka przyjemnoscia siegnelam po biograficzna opowiesc o Panu Kornelu napisana przez Mariusza Urbanka. Pan Urbanek jest mi znany z jego innych ksiazke, a wiec wiedzialam, ze moge liczyc na bardzo ciekawa lekture i nie pomylilam sie.
Zycie Kornela Makuszynskiego przypadlo na bardzo ciekawe, ale rowniez tragiczne czasy. Urodzony w XIX wieku, jeszcze przed odzyskaniem przez Polske niepodleglosci , pozniej okres I Wojny, wspaniale lata Dwudziestolecia , kolejna wojna , a po niej komunistyczna Polska.
Zycie pisarza bylo jak sinusoida, poczatkowo, jako dziecko i uczen gimnazjum we Lwowie zyl bardzo skromnie. Rodzina jego ne nalezala do bogatych, co jeszcze pogorszylo sie po smierci ojca Kornela. W okresie miedzywojenny, autor zyl bardzo dostatnio, mial piekne mieszkanie w Warszawie, sporo czasu spedzial w Zakopanem. No i wiadomo, wojna to wszystko zniszczyla i znowu przyszedl trudny okres.
Przed wojna jego utowry byly wydawane i wielokrotnie wznawiane, a po wojnie jakby o nim zapomniano i to bylo bardzo przykre dla samego Makuszynskiego.
Moja wiedza dotyczaca tworczosci Makuszynskiego sprowadzala sie do tych utworow przeznaczonych dla dzieci i mlodziezy. Jednak autor zaczal od wierszy, poprzez niezliczone ilosci recenzji teatralnych i felietony.
Zachecam do przeczytania tej ksiazki, z ktorej mozna dowiedziec sie sporo o zycziu Kornela Makuszynskiego, o czasach w ktorych dane mu bylo zyc i o ludziach , ktorzy go otaczali, a bylo tu wiele wspanialych nazwisks, jak Staff, Nalkowska, Slonimski, Lechon i wiel innych. Ksiazka zawiera sporo ciekawych anegdot zwiazanych z pisarzem.
Dowiadujemy sie o tym jakim czlowiekiem byl Makuszynski, bardzo inteligetny i skromny, ktory poprzez swoja towrczosc chce sprawic czytelnikom radosc i dostarczyc przyjemnych chwil podczas lektury jego ksiazek.
Jednoczesnie dowiadujemy sie o jego niepoprawnych politycznie pogladach, jak niechec do Zydow i uprzedzenie do kobiet.
Zachecam do lektury , a ja zglaszam ta ksiazke do wyzwania u Ejotka
jak rowniez u Darii
Pozdrawiam i zycze milego tygodnia:)
Kamilla
Wlasnie skonczylam bardzo ciekawa lekture i spiesze podzielic sie moimi wrazeniami.
Tworczosc Kornela Makuszynskiego znam i uwielbiam od zawsze. Kazde wakacje zaczynalam od "Szatana...", wielokrotnie wracalam do wielu jeg o ksiazke, a dzieciom z przyjemnoscia czytalam "Przygody Koziolka Matolka".
Takze z wielka przyjemnoscia siegnelam po biograficzna opowiesc o Panu Kornelu napisana przez Mariusza Urbanka. Pan Urbanek jest mi znany z jego innych ksiazke, a wiec wiedzialam, ze moge liczyc na bardzo ciekawa lekture i nie pomylilam sie.
Zycie Kornela Makuszynskiego przypadlo na bardzo ciekawe, ale rowniez tragiczne czasy. Urodzony w XIX wieku, jeszcze przed odzyskaniem przez Polske niepodleglosci , pozniej okres I Wojny, wspaniale lata Dwudziestolecia , kolejna wojna , a po niej komunistyczna Polska.
Zycie pisarza bylo jak sinusoida, poczatkowo, jako dziecko i uczen gimnazjum we Lwowie zyl bardzo skromnie. Rodzina jego ne nalezala do bogatych, co jeszcze pogorszylo sie po smierci ojca Kornela. W okresie miedzywojenny, autor zyl bardzo dostatnio, mial piekne mieszkanie w Warszawie, sporo czasu spedzial w Zakopanem. No i wiadomo, wojna to wszystko zniszczyla i znowu przyszedl trudny okres.
Przed wojna jego utowry byly wydawane i wielokrotnie wznawiane, a po wojnie jakby o nim zapomniano i to bylo bardzo przykre dla samego Makuszynskiego.
Moja wiedza dotyczaca tworczosci Makuszynskiego sprowadzala sie do tych utworow przeznaczonych dla dzieci i mlodziezy. Jednak autor zaczal od wierszy, poprzez niezliczone ilosci recenzji teatralnych i felietony.
Zachecam do przeczytania tej ksiazki, z ktorej mozna dowiedziec sie sporo o zycziu Kornela Makuszynskiego, o czasach w ktorych dane mu bylo zyc i o ludziach , ktorzy go otaczali, a bylo tu wiele wspanialych nazwisks, jak Staff, Nalkowska, Slonimski, Lechon i wiel innych. Ksiazka zawiera sporo ciekawych anegdot zwiazanych z pisarzem.
Dowiadujemy sie o tym jakim czlowiekiem byl Makuszynski, bardzo inteligetny i skromny, ktory poprzez swoja towrczosc chce sprawic czytelnikom radosc i dostarczyc przyjemnych chwil podczas lektury jego ksiazek.
Jednoczesnie dowiadujemy sie o jego niepoprawnych politycznie pogladach, jak niechec do Zydow i uprzedzenie do kobiet.
Zachecam do lektury , a ja zglaszam ta ksiazke do wyzwania u Ejotka
jak rowniez u Darii
Pozdrawiam i zycze milego tygodnia:)
Kamilla
środa, 28 lutego 2018
"Aleja starych topoli"
Witajcie,
W ramach wyzwania czytelniczego u Ejotka, przeczytalam ksiazke Agnieszki Janiszewskiej " Aleja starych topoli"
W tym miesiacu wykorzystalam kwartalne kolo ratunkowe, czyli "przesad slubny"...u mnie cos starego.
W tytule ksiazki jest odmiana wyrazu stary, takze mam nadzieje, ze to spelnia reguly wyzwania:)
Po raz pierwszy spotkalam sie z tworczoscia Pani Agnieszki czytajac "Szepty i tajemnice".
Bardzo spodobala mi sie tamta historia i styl pisarski autorki, takze z wielka przyjemnoscia siegnelam po "Aleje...".
Akcja powiesci toczy sie pod koniec XIX wieku. Glowna bohaterka tej powiesci jest Ewa, mloda dziewczyna, ktora poslubia starszego mezczyzne... notabene meza swojej zmarlej siostry. Poczatkowo Ewa jest przerazona tym zaaranzowanym malzenstwem, ale bedac bardzo nieszczesliwa w swoim domu rodzinnym, widzi w tym nadzieje na lepsze. Faktycznie jej zycie bardzo odmienia sie, jest kochana przez meza i sama zaczyna obdarzac go tym uczuciem. Ale przychodzi tez jeszcze inna milosc....Wychodza na jaw skrywane sekrety dworku w Jodlowie, ktore zaklocaja spokoj Ewy.
Ksiazke czytalo mi sie bardzo dobrze, lubie takie retro opowiesci:) Duzo emocji,ciekawie przedstawione realia konca XIX wieku i rodzinne sekrety , ktore wychadza na jaw, sprawiaja ze ksiazke czyta sie z duza przyjemnoscia.
Bardzo lubie taki styl pisania, gdzie nie ma pospiechu w akcji, a w sumie sporo sie dzieje. Mozna sie delektowac lektura, tym bardziej, ze autorka uzywa pieknej polszczyzny. Z wielka przyjemnoscia siegne po tom II tej powiesci, aby odkryc kolejne tajemnice i dowiedziec sie jak potocza sie losy Ewy.
Polecam .
Pozdrawiam serdecznie, Kamilla
W ramach wyzwania czytelniczego u Ejotka, przeczytalam ksiazke Agnieszki Janiszewskiej " Aleja starych topoli"
W tym miesiacu wykorzystalam kwartalne kolo ratunkowe, czyli "przesad slubny"...u mnie cos starego.
W tytule ksiazki jest odmiana wyrazu stary, takze mam nadzieje, ze to spelnia reguly wyzwania:)
Po raz pierwszy spotkalam sie z tworczoscia Pani Agnieszki czytajac "Szepty i tajemnice".
Bardzo spodobala mi sie tamta historia i styl pisarski autorki, takze z wielka przyjemnoscia siegnelam po "Aleje...".
Akcja powiesci toczy sie pod koniec XIX wieku. Glowna bohaterka tej powiesci jest Ewa, mloda dziewczyna, ktora poslubia starszego mezczyzne... notabene meza swojej zmarlej siostry. Poczatkowo Ewa jest przerazona tym zaaranzowanym malzenstwem, ale bedac bardzo nieszczesliwa w swoim domu rodzinnym, widzi w tym nadzieje na lepsze. Faktycznie jej zycie bardzo odmienia sie, jest kochana przez meza i sama zaczyna obdarzac go tym uczuciem. Ale przychodzi tez jeszcze inna milosc....Wychodza na jaw skrywane sekrety dworku w Jodlowie, ktore zaklocaja spokoj Ewy.
Ksiazke czytalo mi sie bardzo dobrze, lubie takie retro opowiesci:) Duzo emocji,ciekawie przedstawione realia konca XIX wieku i rodzinne sekrety , ktore wychadza na jaw, sprawiaja ze ksiazke czyta sie z duza przyjemnoscia.
Bardzo lubie taki styl pisania, gdzie nie ma pospiechu w akcji, a w sumie sporo sie dzieje. Mozna sie delektowac lektura, tym bardziej, ze autorka uzywa pieknej polszczyzny. Z wielka przyjemnoscia siegne po tom II tej powiesci, aby odkryc kolejne tajemnice i dowiedziec sie jak potocza sie losy Ewy.
Polecam .
Pozdrawiam serdecznie, Kamilla
niedziela, 28 stycznia 2018
"Historia spisana atramentem"
Witajcie,
Na samym wstepie chcialabym podziekowac Wam za pomoc w wyborze programu do zdjec. Poki co zaladowalam sobie PhotoScape i bede sie bawic.
Dzisiaj chcialabym napisac kilka slow o ksiazce, ktora wlasnie przeczytalam, "Historia spisana atramentem".
Ksiazka jest napisana przed duet pisarski Maria Ulatowska i Jackek Skowronski.
Jest to moje pierwsze spotkanie z tworczascia tych autorow. Sporo czytalam o ksiazkach Pani Ulatowskiej, ale jakos nigdy nie mialam okazji przeczytac jej ksiazki.
"Historia" jest prawdziwa opowiescia o milosci pomiedzy Czeslawem i Maria. Odkrywamy to poprzez fragmenty autentycznyego pamietnika Czeslawa i wspaniela snuta opowiesc ,ktora uzupelnia te krotkie fragmenty.
Historia tej milosci jest dosc skomplikowana. Czeslaw jest ksiedzem katolickim, jest poczatek XX wieku i jakos trudno wyobrazic sobie, ze ta milosc miala szanse na przetrwanie. A jednak udalo sie ...
Czeslawa targaja watpliwosci, bo jest dobrym i szanowanym proboszczem , ktory bardzo spenial sie w roli ksiedza i kocha to, co robi. Jednoczesnie na zaboj kocha Marie. Wiadomo, ze nie ma takiej mozliwosci, aby te dwie milosci polaczyc.
Czeslaw i Maria uciekaja do Paryza z nadzieja, ze tam uda im sie ulozyc sobie zycie, ale niestety Czeslaw nie jest zbyt przedsiebiorczy i cala ta sytuacja go przerasta. Wraca do kosciola, zostaje przyjety. Bardzo szybko teskni za ukochana i zaczyna sie z nia spotykac ponownie i wtedy zostaje mu postawione ultimatum. Porzuca sutanne i zamieszkuje z Maria, biora slub , maja dziecko , a wnuczka tej pary jest autorka tej ksiazki, Maria Ulatowska.
Ksiazke przeczytalam z przyjemnoscia, chociaz musz przyznac, ze sam Czeslaw momentami draznil mnie ze swoim niezdecydowaniem i takim podejsciem, ze chcialby miec ciastko i zjesc ciastko:))))
No ale ogolnie ksiazke polecam i sama z pewnoscia siegne po kolejna ksiazke autorki.
Ksiazka przeczytana w ramach wyzwania u Ejotka
Pozdrawiam i zycze milego tygodnia, Kamilla
Na samym wstepie chcialabym podziekowac Wam za pomoc w wyborze programu do zdjec. Poki co zaladowalam sobie PhotoScape i bede sie bawic.
Dzisiaj chcialabym napisac kilka slow o ksiazce, ktora wlasnie przeczytalam, "Historia spisana atramentem".
Ksiazka jest napisana przed duet pisarski Maria Ulatowska i Jackek Skowronski.
Jest to moje pierwsze spotkanie z tworczascia tych autorow. Sporo czytalam o ksiazkach Pani Ulatowskiej, ale jakos nigdy nie mialam okazji przeczytac jej ksiazki.
"Historia" jest prawdziwa opowiescia o milosci pomiedzy Czeslawem i Maria. Odkrywamy to poprzez fragmenty autentycznyego pamietnika Czeslawa i wspaniela snuta opowiesc ,ktora uzupelnia te krotkie fragmenty.
Historia tej milosci jest dosc skomplikowana. Czeslaw jest ksiedzem katolickim, jest poczatek XX wieku i jakos trudno wyobrazic sobie, ze ta milosc miala szanse na przetrwanie. A jednak udalo sie ...
Czeslawa targaja watpliwosci, bo jest dobrym i szanowanym proboszczem , ktory bardzo spenial sie w roli ksiedza i kocha to, co robi. Jednoczesnie na zaboj kocha Marie. Wiadomo, ze nie ma takiej mozliwosci, aby te dwie milosci polaczyc.
Czeslaw i Maria uciekaja do Paryza z nadzieja, ze tam uda im sie ulozyc sobie zycie, ale niestety Czeslaw nie jest zbyt przedsiebiorczy i cala ta sytuacja go przerasta. Wraca do kosciola, zostaje przyjety. Bardzo szybko teskni za ukochana i zaczyna sie z nia spotykac ponownie i wtedy zostaje mu postawione ultimatum. Porzuca sutanne i zamieszkuje z Maria, biora slub , maja dziecko , a wnuczka tej pary jest autorka tej ksiazki, Maria Ulatowska.
Ksiazke przeczytalam z przyjemnoscia, chociaz musz przyznac, ze sam Czeslaw momentami draznil mnie ze swoim niezdecydowaniem i takim podejsciem, ze chcialby miec ciastko i zjesc ciastko:))))
No ale ogolnie ksiazke polecam i sama z pewnoscia siegne po kolejna ksiazke autorki.
Ksiazka przeczytana w ramach wyzwania u Ejotka
Pozdrawiam i zycze milego tygodnia, Kamilla
środa, 10 stycznia 2018
Z Nowym Rokiem...
Witajcie,
W glowie mi sie nie miesci, ze mamy juz rok 2018. Dni, tygodnie i miesiace mijaja mi w takim tempie, ze ...doslownie mnie to przeraza.
Mam nadzieje, ze swieta minelym Wam w zdrowiu i szczesciu, czego Wam zycze na Nowy Rok.
U mnie robotkowo wszystko bardzo zwolnilo. Niby cos tam robie, ale w zolwim tempie, wprost proporcjonalnie do czasu, ktory szybko mija;) Powstaje u mnie taki szal projektu Hanny Maciejewskiej
Jesli chodzi o ksiazki, to w tym temacie mam sie duzo lepiej, czytam codziennie , a pierwsza ksiazka zaliczona w tym roku jest powiesc Magdaleny Witkiewicz "Czeresnie zawsze musza byc dwie". Ksiazke polecila mi moja siostra.
Spedzilam przy lekturze tej ksiazki kilka milych dni.
Jest to historia o tym jak przypadki w zyciu moga zmienic nasze losy.
Poznajemy glowna bohaterke Zosia, gdy jest jeszcze uczennica szkoly. Nie ma przyjaciol, rodzice jej nie rozumieja i po malym wybryku w szkole dostaje kare, aby pomoc starszej Pani. W ten sposob nawiazuje sie wiez przyjazni pomiedzy tymi dwiema kobietami, ktore dzieli przepasc kilku pokolen, kobiet, ktore sa na zupelnie innym etapie zycia.
Po smierci Pani Stefanii , Zosia dziedziczy caly jej majatek, wraz z mocno zniszczonym domem pod Lodziem.
Tam zdecyduje sie zamieszkac. Remontujac dom poznaje historie tego domu i ludzi , ktorzy w nim mieszkali i ich losy. Jednoczesnie dowiaduje sie, co tak naprawde jest wazne dla niej samej, kto jest przyjacielem, a kto tylko udaje .
Ksiazka bardzo fajnie napisana, czyta sie jednym tchem i trudno mi bylo sie od niej oderwac. Mozna znalezc w niej momenty wzruszajace, jak rowniez zabawne.
Piekna opowiesc o przyjazni i milosci. Polecam.
Ksiazke przeczytalam w ramach Wyzwania czytelniczego u Ejotka
Bardzo podoba mi sie to wyzwanie, ale niestety w zeszlym roku przepadlam. Ponownie podejmuje wyzwanie i moze mi sie uda w tym roku.
Pozdrawiam serdecznie , Kamilla
W glowie mi sie nie miesci, ze mamy juz rok 2018. Dni, tygodnie i miesiace mijaja mi w takim tempie, ze ...doslownie mnie to przeraza.
Mam nadzieje, ze swieta minelym Wam w zdrowiu i szczesciu, czego Wam zycze na Nowy Rok.
U mnie robotkowo wszystko bardzo zwolnilo. Niby cos tam robie, ale w zolwim tempie, wprost proporcjonalnie do czasu, ktory szybko mija;) Powstaje u mnie taki szal projektu Hanny Maciejewskiej
Jesli chodzi o ksiazki, to w tym temacie mam sie duzo lepiej, czytam codziennie , a pierwsza ksiazka zaliczona w tym roku jest powiesc Magdaleny Witkiewicz "Czeresnie zawsze musza byc dwie". Ksiazke polecila mi moja siostra.
Spedzilam przy lekturze tej ksiazki kilka milych dni.
Jest to historia o tym jak przypadki w zyciu moga zmienic nasze losy.
Poznajemy glowna bohaterke Zosia, gdy jest jeszcze uczennica szkoly. Nie ma przyjaciol, rodzice jej nie rozumieja i po malym wybryku w szkole dostaje kare, aby pomoc starszej Pani. W ten sposob nawiazuje sie wiez przyjazni pomiedzy tymi dwiema kobietami, ktore dzieli przepasc kilku pokolen, kobiet, ktore sa na zupelnie innym etapie zycia.
Po smierci Pani Stefanii , Zosia dziedziczy caly jej majatek, wraz z mocno zniszczonym domem pod Lodziem.
Tam zdecyduje sie zamieszkac. Remontujac dom poznaje historie tego domu i ludzi , ktorzy w nim mieszkali i ich losy. Jednoczesnie dowiaduje sie, co tak naprawde jest wazne dla niej samej, kto jest przyjacielem, a kto tylko udaje .
Ksiazka bardzo fajnie napisana, czyta sie jednym tchem i trudno mi bylo sie od niej oderwac. Mozna znalezc w niej momenty wzruszajace, jak rowniez zabawne.
Piekna opowiesc o przyjazni i milosci. Polecam.
Ksiazke przeczytalam w ramach Wyzwania czytelniczego u Ejotka
Bardzo podoba mi sie to wyzwanie, ale niestety w zeszlym roku przepadlam. Ponownie podejmuje wyzwanie i moze mi sie uda w tym roku.
Pozdrawiam serdecznie , Kamilla
niedziela, 30 kwietnia 2017
Moje wyzwania
Witajcie,
Niestety tak sie sklada, ze musze porzucic niektore wyzawania blogowe, do ktorych udzialu zadeklarowalam sie jakis czas temu.
Przepraszam, ale praca i codzienne obowiazki nie pozwlaja mi na to, aby wywiazac sie z nich w terminie.
Dzisiaj w ramach zabawy calorocznej u Ejotka
Haslem na kwiecien jest "Europejski pierwszy raz" , a wiec za zadanie bylo siegnac po ksiazke europejskiego autora, ktorego tworczosci nie mielismy okazji poznac.
No wiec ja siegnelam po ksiazke Kristiny Sabaliauskaite "Silva rerum"
O ksiazce czytalam sporo pochlebnych opinii zanim ja kupilam, a jak juz kupilam i do mnie dotarla to troszke odlezala i czekala na wlasciwy moment;)
Jest to ksiazka o losach rodziny szlacheckiej , a akcja toczy sie w Wilnie w XVII wieku. Nie bylam do konca przekonana, czy ksiazka spodoba mi sie, bo raczej ta epoka historyczna nie nalzy do moich ulubionych.
Od pierwszych stron ksiazka mnie pochlonela, napisana wspanialym jezykiem, ciekawa historia rodzinna na tle wydarzen historycznych XVII-wiecznej Litwy, do tego pieknie pokazane Wilno, ktore ze wzgledow osobistych bardzo chce poznawac.
Ksiazke, mimo braku dialogow czyta sie bardzo dobrze i jak dla mnie nie bylo to wada, a wrecz przeciwnie stwarzalo niepowtarzalny klimat snutej opowiesci. To, ze akcja ksiazki toczy sie setki lat temu tez nie jest tak odczuwalne, a momentami nawet o tym zapominalam dzieki wlasnie jezykowi, ktory jest wspolczesny nam i problemom , ktore i w dzisiejszych czasach nam towarzysza.
Wiem, ze na Litwie sa kolejne czesci tej powiesci, czekam wiec z wielka niecierpliwoscia na ich polska edycje.
Zachecam do lektury.
Pozdrawiam cieplutko i zycze wam milych majowek, Kamilla
Niestety tak sie sklada, ze musze porzucic niektore wyzawania blogowe, do ktorych udzialu zadeklarowalam sie jakis czas temu.
Przepraszam, ale praca i codzienne obowiazki nie pozwlaja mi na to, aby wywiazac sie z nich w terminie.
Dzisiaj w ramach zabawy calorocznej u Ejotka
Haslem na kwiecien jest "Europejski pierwszy raz" , a wiec za zadanie bylo siegnac po ksiazke europejskiego autora, ktorego tworczosci nie mielismy okazji poznac.
No wiec ja siegnelam po ksiazke Kristiny Sabaliauskaite "Silva rerum"
O ksiazce czytalam sporo pochlebnych opinii zanim ja kupilam, a jak juz kupilam i do mnie dotarla to troszke odlezala i czekala na wlasciwy moment;)
Jest to ksiazka o losach rodziny szlacheckiej , a akcja toczy sie w Wilnie w XVII wieku. Nie bylam do konca przekonana, czy ksiazka spodoba mi sie, bo raczej ta epoka historyczna nie nalzy do moich ulubionych.
Od pierwszych stron ksiazka mnie pochlonela, napisana wspanialym jezykiem, ciekawa historia rodzinna na tle wydarzen historycznych XVII-wiecznej Litwy, do tego pieknie pokazane Wilno, ktore ze wzgledow osobistych bardzo chce poznawac.
Ksiazke, mimo braku dialogow czyta sie bardzo dobrze i jak dla mnie nie bylo to wada, a wrecz przeciwnie stwarzalo niepowtarzalny klimat snutej opowiesci. To, ze akcja ksiazki toczy sie setki lat temu tez nie jest tak odczuwalne, a momentami nawet o tym zapominalam dzieki wlasnie jezykowi, ktory jest wspolczesny nam i problemom , ktore i w dzisiejszych czasach nam towarzysza.
Wiem, ze na Litwie sa kolejne czesci tej powiesci, czekam wiec z wielka niecierpliwoscia na ich polska edycje.
Zachecam do lektury.
Pozdrawiam cieplutko i zycze wam milych majowek, Kamilla
czwartek, 23 marca 2017
Wyzwania czytelnicze na marzec
Witajcie,
Dzisiaj post w calosci poswiecony ksiazkom i moim wyzwaniom czytelniczych, z ktorych chce sie wywiazac.
Zaczynam od przepieknej ksiazki "Opowiem o niej", ktorej aurotka jest Jolanta Guse. Autorka zupelnie mi nie znana, a ksiazke mialam przyjemnosc przeczytac dzieki Anecie.DZIEKUJE!!!
Ksiazka opisujaca przepiekna historie dziewczynki, a pozniej kobiety, odtraconej przez matke i wychowywanej przez babcie. Historia niesamowitej wiezi laczacej wnuczke i babcie w czasach powojennej, komunistycznej Polski. Nie chcialabym tu opisywac treci, zeby nie zepsuc przyjemnosci czytania tym, ktorzy po nia siegna.
Ksiazka napisana bardzo przystepnie i trudno jest sie od niej oderwac. Historia bardzo wciagajaca i szybko chcialam poznac dalsze losy bohaterek, no i tym sposobem przeczytalam ja w jeden dzien. Nawet nie przypuszczalam, ze az tak mnie wciagnie;)
Troszke mam niedosyt pod tym wzgledem, ze cala ta historia moglaby byc bardziej rozbudowana i tym samym ksiazka (moja w wersji elektornicznej liczyla niecale 200 stron) bylaby troszke wieksza i niektore watki bylyby bardziej rozbudowane.
Ksiazke ta przeczytana w ramach zabawy Low slow u Martuchy
Slowem do zlowienia na ten miesiac bylo EJ
Tytul: Opowiem o niEJ
Autor: Jolanta Guse
Wydanie elektroniczne, 181 stron
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejna ksiazka sa wspomienia pt."Wolynianki. Z Wolynia do PRL." autorstwa Piotra Jazwinskiego i Aleksandra Jazwinskiego.
Siegnelam po te ksiazke w ramach wyzwania Ejotkowego "Pod haslem"
Haslem na ten miesiac jest Przed i po, a wiec ksiazkie z prologiem i/lub epilogiem. Ksiazka "Wolynianki" spelnia te kryteria w 100%, bo jest tu i prolog i epilog.
W prologu poznajemy rodzine Kruszynskich w ich domu, na Wolyniu. Jest marzec 1939, napiecie przedwojenne wzrasta , a zycie, ktore prowadza skonczy sie i juz nigdy do niego nie wroca.
Glowna czesc ksiazki to historia rodzinna widziana oczami autora, Piotra Jazwinskiego, ktory juz urodzil sie w powojennej Polsce.
Jest to bardzo nostalgiczna opowiesc, wspomienia dzieciznstwa w trudnych czasach komunistycznych. Piotr otrzymal imie po swoim dziadku, ktory byl wielkim patriota, oddanym ojczyznie. Dziadka niestety nie poznal,ale chlopiec wychowywany jest przez mame i babcie w duchu wielkiego patriotyzmu i szacunku do ludzi. Czesto wspominane jest zycie na Wolyniu, do ktorego tak tesknia.
W epilogu syn Piotra Jazwinskiego, Aleksander, wspolautorej tej ksiazki, wedruje sladami swych przdkow ale juz we wspolczesnych nam realiach. Odwiedza cmentarz, na ktorym spoczywa jego pradziadkowie, przechodzi obok stacji kolejowej, z ktorej codziennie do pracy jezdzial jego babcia, przyglada sie kamienicom, ktorej pamietaja dawne czasy.
Pieknie napisana opowiesc rodzinna na tle trudnych i absurdalnych realiow Polski PRL-u. Zycie nie bylo latwe, rodzina z ledwoscia wiazala koniec z koncem, ale dzieki wielkiej determinacji tytulowych Wolynianek udalo im sie przetrwac i im ta ksiazka oddaje wielki hold.
Dodatkowym atutem jest spora ilosc zdjec z rodzinnego albumu. Zachecam do jej przeczytania :)
Zalaczam tu jeszcze taki fragment na zachete
Obie ksiazki dolaczam do wyzwania "Czytamy powiesci obyczajowe"
Pozdrawiam serdecznie i wiosennie:) Kamilla
Dzisiaj post w calosci poswiecony ksiazkom i moim wyzwaniom czytelniczych, z ktorych chce sie wywiazac.
Zaczynam od przepieknej ksiazki "Opowiem o niej", ktorej aurotka jest Jolanta Guse. Autorka zupelnie mi nie znana, a ksiazke mialam przyjemnosc przeczytac dzieki Anecie.DZIEKUJE!!!
Ksiazka opisujaca przepiekna historie dziewczynki, a pozniej kobiety, odtraconej przez matke i wychowywanej przez babcie. Historia niesamowitej wiezi laczacej wnuczke i babcie w czasach powojennej, komunistycznej Polski. Nie chcialabym tu opisywac treci, zeby nie zepsuc przyjemnosci czytania tym, ktorzy po nia siegna.
Ksiazka napisana bardzo przystepnie i trudno jest sie od niej oderwac. Historia bardzo wciagajaca i szybko chcialam poznac dalsze losy bohaterek, no i tym sposobem przeczytalam ja w jeden dzien. Nawet nie przypuszczalam, ze az tak mnie wciagnie;)
Troszke mam niedosyt pod tym wzgledem, ze cala ta historia moglaby byc bardziej rozbudowana i tym samym ksiazka (moja w wersji elektornicznej liczyla niecale 200 stron) bylaby troszke wieksza i niektore watki bylyby bardziej rozbudowane.
Ksiazke ta przeczytana w ramach zabawy Low slow u Martuchy
Slowem do zlowienia na ten miesiac bylo EJ
Tytul: Opowiem o niEJ
Autor: Jolanta Guse
Wydanie elektroniczne, 181 stron
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejna ksiazka sa wspomienia pt."Wolynianki. Z Wolynia do PRL." autorstwa Piotra Jazwinskiego i Aleksandra Jazwinskiego.
Siegnelam po te ksiazke w ramach wyzwania Ejotkowego "Pod haslem"
Haslem na ten miesiac jest Przed i po, a wiec ksiazkie z prologiem i/lub epilogiem. Ksiazka "Wolynianki" spelnia te kryteria w 100%, bo jest tu i prolog i epilog.
W prologu poznajemy rodzine Kruszynskich w ich domu, na Wolyniu. Jest marzec 1939, napiecie przedwojenne wzrasta , a zycie, ktore prowadza skonczy sie i juz nigdy do niego nie wroca.
Glowna czesc ksiazki to historia rodzinna widziana oczami autora, Piotra Jazwinskiego, ktory juz urodzil sie w powojennej Polsce.
Jest to bardzo nostalgiczna opowiesc, wspomienia dzieciznstwa w trudnych czasach komunistycznych. Piotr otrzymal imie po swoim dziadku, ktory byl wielkim patriota, oddanym ojczyznie. Dziadka niestety nie poznal,ale chlopiec wychowywany jest przez mame i babcie w duchu wielkiego patriotyzmu i szacunku do ludzi. Czesto wspominane jest zycie na Wolyniu, do ktorego tak tesknia.
W epilogu syn Piotra Jazwinskiego, Aleksander, wspolautorej tej ksiazki, wedruje sladami swych przdkow ale juz we wspolczesnych nam realiach. Odwiedza cmentarz, na ktorym spoczywa jego pradziadkowie, przechodzi obok stacji kolejowej, z ktorej codziennie do pracy jezdzial jego babcia, przyglada sie kamienicom, ktorej pamietaja dawne czasy.
Pieknie napisana opowiesc rodzinna na tle trudnych i absurdalnych realiow Polski PRL-u. Zycie nie bylo latwe, rodzina z ledwoscia wiazala koniec z koncem, ale dzieki wielkiej determinacji tytulowych Wolynianek udalo im sie przetrwac i im ta ksiazka oddaje wielki hold.
Dodatkowym atutem jest spora ilosc zdjec z rodzinnego albumu. Zachecam do jej przeczytania :)
Zalaczam tu jeszcze taki fragment na zachete
Obie ksiazki dolaczam do wyzwania "Czytamy powiesci obyczajowe"
Pozdrawiam serdecznie i wiosennie:) Kamilla
środa, 15 marca 2017
Wspolne dzierganie i czytanie (61)
Witajcie,
Troche zanidbalam sie w blogowaniu, ale czasu brak i tyle:)))
Czytam dwie ksiazki.
Pierwsza na czytniku "Mr. Pebble i Gruda" Mariusza Ziomeckiego
Druga w tradycyjnej wersji papierowej "Wolynianki. Z Wolynia do PRL" Piotra Jazwinskiego i Aleksandra Jazwinskiego
Obie ksiazki czyta sie swietnie:) Nie bede sie o tych ksiazkach rozpisywac, bo juz je koncze i wtedy zrobie o nich wpisy.
A dzisiaj dziergam, bo zapisalam sie na zabawe u Hani Maciejewskiej na Ravelry do wspolnego dziergania chusty Jurata, ktorej autorka jest oczywiscie Hania.
Mialam okazje podziwiac jej prace wielokrotnie, ale jakos nigdy nic nie zrobilam, takze z wielka przyjemnoscia chwycilam a druty i dziergam. Planowany termin ukonczenia zabawy jest z koncem tego miesiaca, mysle, ze dam rade.
Moja chusta jest tylko w jendym kolorze, bo nie moglam w domu znalezc dwoch pasujacych i komplementujacych sie wloczek.
Melduje, ze hafcik w dalszym ciagu powstaje , a jeszcze zabisalam sie na zabwe u Chagi . Tej pracy jeszcze nie zaczelam, bo czekam na len, mysle, ze na dniach dotrze do mnie.
A tak na koniec zmieniajac zupelnie temat...zima do nas wrocila. Nie chce nawet myslec jakie straty poniose w ogrodzie, bo wszystko juz obudzone do zycie a tu snieg, co nie byloby tak zle, ale do tego spory mroz. Zobaczcie jak nas zmrozilo
Oczywiscie przy srodzie dolaczam do Maknety
Pozdrawiam cieplutko i oby do wiosny:))) Kamilla
Troche zanidbalam sie w blogowaniu, ale czasu brak i tyle:)))
Czytam dwie ksiazki.
Pierwsza na czytniku "Mr. Pebble i Gruda" Mariusza Ziomeckiego
Druga w tradycyjnej wersji papierowej "Wolynianki. Z Wolynia do PRL" Piotra Jazwinskiego i Aleksandra Jazwinskiego
Obie ksiazki czyta sie swietnie:) Nie bede sie o tych ksiazkach rozpisywac, bo juz je koncze i wtedy zrobie o nich wpisy.
A dzisiaj dziergam, bo zapisalam sie na zabawe u Hani Maciejewskiej na Ravelry do wspolnego dziergania chusty Jurata, ktorej autorka jest oczywiscie Hania.
Mialam okazje podziwiac jej prace wielokrotnie, ale jakos nigdy nic nie zrobilam, takze z wielka przyjemnoscia chwycilam a druty i dziergam. Planowany termin ukonczenia zabawy jest z koncem tego miesiaca, mysle, ze dam rade.
Moja chusta jest tylko w jendym kolorze, bo nie moglam w domu znalezc dwoch pasujacych i komplementujacych sie wloczek.
Melduje, ze hafcik w dalszym ciagu powstaje , a jeszcze zabisalam sie na zabwe u Chagi . Tej pracy jeszcze nie zaczelam, bo czekam na len, mysle, ze na dniach dotrze do mnie.
A tak na koniec zmieniajac zupelnie temat...zima do nas wrocila. Nie chce nawet myslec jakie straty poniose w ogrodzie, bo wszystko juz obudzone do zycie a tu snieg, co nie byloby tak zle, ale do tego spory mroz. Zobaczcie jak nas zmrozilo
Oczywiscie przy srodzie dolaczam do Maknety
Pozdrawiam cieplutko i oby do wiosny:))) Kamilla
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















