środa, 13 lipca 2016

Wspolne dzierganie i czytanie (46)

Witajcie,

Az mi trudno uwierzyc, ze ostatnio bralam udzial w zabawie u Maknety 1 czerwca.

Przylaczam sie dzisiaj do wszystkich dziergajacych i czytajacych.


Wracam z serwetka, ktora juz prawie ukonczona i z ksiazka , ktora zaczelam czytac wczoraj.


Ksiazka jest kontynuacja serii "Niepokorne" napisanej przez Pania Agnieszke Wojdowicz.

Pierwsze dwa tomy przeczytalam z wielka przyjemnoscia i nie moglam sie doczekac do tej czesci. Zamowilam jeszcze przed wyjazdem do Polski, a jak dotarlam do domu rodzicow to ksiazka juz na mnie czekala. Teraz czytam i delektuje sie.

Krotki opis i zcheta dla Was
Trzeci tom trylogii "Niepokorne" – opowiadającej o wyjątkowych kobietach, których zawiłe losy splatają się w scenerii młodopolskiego Krakowa. Eliza, Klara i Judyta spełniają swoje marzenia kosztem trudnych kompromisów, płacąc wysoką cenę za szczęście.

Kiedy wiosną 1905 roku Judyta Schraiber, Klara Stojnowska i Eliza Wiebracht po latach rozłąki spotykają się w Krakowie, każda z nich wydaje się wieść spokojne życie. To jednak tylko pozory. Judyta nie potrafi odpędzić wspomnień. Czuje się rozdarta: sądzi, że Wiedeń nie jest jej miejscem na ziemi, lecz boi się, by zawiedziony w swych uczuciach Max, którego miłości nie potrafi odwzajemnić, nie odebrał jej córki. Przełom przyjdzie w Zakopanem, gdzie malarka pozna nowe prądy artystyczne swojej epoki… i spotka się z Maurycym. Klara również nie czuje się szczęśliwa. Nie pogodziła się z ojcem; jej niekonwencjonalny związek z Andrzejem i bunt przeciwko konwenansom stanowią przeszkodę w osiągnięciu porozumienia. Klara skrywa też pewną polityczną tajemnicę. Z jej powodu, mimo trudnej sytuacji w Kongresówce, wciąż musi odwiedzać Warszawę, choć jest to coraz bardziej niebezpieczne. Czy to możliwe, aby los sprzyjał jedynie Elizie?


Pozdrawiam wszystkich tu zagladajacych, jak rowniez witam nowe obserwatorki:)

Do nastepnego razu, Kamilla



wtorek, 12 lipca 2016

Letni poranek

Witajcie,

Lato trwa, ale mija szybko, bo caly czas cos sie dzieje.
Dlatego uwielbiam takie momenty kiedy mozna zwolnic tempo.
Udalo mi sie dzisiaj rankiem o 6:30 wypic herbate na tarasie.



W polaczeniu z interesujaca lektura...nie ma nic lepszego.

Pospacerowalam po ogrodzie.

Hortensje jak zawsze zachwycaja mnie swoja uroda...UWIELBIAM JE!!!




Natrafilam na gniazdko z pisklakami. Niestety nie znam sie na ptaszkach. Chyba w tym roku pobilismy rekord w ilosci gniazd, bo gdzie nie spojrze tam jakies gniazdo.


Poki slonce jeszcze nie piecze mozna posiedziec, wsluchac sie w spiew lasku i odetchnac przed obowiazkami dnia.



Chwilo trwaj!!!


Zycze Wam i sobie, zeby jak najwiecej takich chwil relaksu i zwolnienia.

Pozdrawiam, milego dnia, Kamilla

czwartek, 7 lipca 2016

Lawendowo-koronkowe candy

Witajcie,

Wrocilam z wakacji. Bylo cudownie, trzy tygodnie minely niesamowicie szybko. Nie mialam czasu, zeby do Was zagladac, a teraz powoli nadrabiam zaleglosci.

A wiec na ten powrot oglaszam dzisiaj CANDY!!!

Wszyscy lubimy lawende, koronki, takze z polaczenia obu bedzie niespodzianka. No moze nie do konca, bo pokazuje Wam co robie.


Aby brac udzial w losowaniu:

Badz obserwatorem mojego bloga

Zglos chec wziecia udzialu w zabawie pod tym postem

Umiesc banerek na swoim blogu


Zapraszam bardzo serdecznie. Pozdrawiam upalnie, Kamilla





poniedziałek, 13 czerwca 2016

Lawendowe saszetki

Witajcie,

Dziekuje za tyle milych slow pod moim poprzednim postem.

Jeszcze Was troszke pomecze moimi lawendowymi drobiazgami, bo mam spore zapasy z poprzednich lat i trzeba to wykorzystac.

Zainspirowaly mnie takie saszetki, ktore widzialam na Pinterest, jak dla mnie skarbnica wszystkiego, o czym tylko sie pomysli.

Oto moja inspiracja


Juz dawno temu zrobilam takie szydelkowe drobiazgi, ktore czekaly na jakies zastosowanie.




Poszylam kwadratowe saszetki z lnu, wypelnilam je lawenda , a na wierzch doszylam szydelkowe motywy. Niestety zadna z nich nie jest w kolorze lawendy, bo tak bez konkretnego przeznaczenia byly robione. Nastepnym razem z pewnoscia beda kolorystycznie dopasowane troszke lepiej.



Z pewnoscia nie sa tak efektowne, jak te z mojej inspiracji, ale beda pelnic swoja funkcje rownie dobrze.

Bardzo szybkiprojekt do zrobienia, a jakze przydatny, takze bede robic ich wiecej, ale to juz po powrocie z wakacji.


Pozdrawiam serdecznie, Kamilla

piątek, 10 czerwca 2016

Lawendowo

Witajcie,

Tak sie zlozylo, ze prace kilka drobiazgow zrobionych w tym tygodniu zaliczaja sie w kategorie lawendowa.

Zaczelo sie od lawendowego serduszka z haftowana literka


Lniane serduszko wypelnione lawenda...cudnie pachnie


Potem powstaly takie dwie malenkie serwetki-podkladki, zawsze przydatne.



A dzisiaj przywiazlam bukiecik swiezej lawendy i zrobilam takie oto serduszko




I jeszcze kilka zdjec serduszkowo-lawendowych



No i tak na koniec tego posta jeszcze kilka zdjec z ogrodu , bo tak sie sklada, ze tez kolorystyka fioletowa w tym roku u mnie zapanowala




Dziekuje za odwiedziny i zycze cudnego weekendu:)

Pozdrawiam , Kamilla






piątek, 3 czerwca 2016

Roze na dobry poczatek weekendu.

Witajcie,

Roze w moim ogrodzie szlaeja. Wprawdzie biala juz przekwitla, ale przyszla kolej na rozowe i czerwone .



Nawet takie zdjecie udalo mi sie zrobic:)


Po ulewnym deszczu kwiaty kladly sie na trawnik...


...a wiec troszke odciazajac te krzaki, narwalam roz do domu;)



W ogrodzie zostala ich i taka cala masa


Roze i koronki...to jest piekne polaczenie:)



Cos nie mam weny do robotek, takze chociaz jakies fotografie robie, bo przyroda zawsze zachwyca.
Zycze Wam cudownego weekendu, Kamilla

środa, 1 czerwca 2016

Wspolne dzierganie i czytanie (45)

Witajcie,

Malo mnie tutaj i pewnie tak bedzie cale lato. Za dwa tygodnie wyjazd wakacyjny, takze przygotowania w pelni, a tym samym malo czasu na robotki, czytanie jakos jeszcze idzie, bo nie wyobrazam sobie, zeby bylo inaczej.

Dzisiaj dolaczam do Maknety


Czytam kilka ksiazek jednoczesnie, ale tu chcialam przedstawic ksiazke Pani Ireny Matuszkiewicz "Zjazd rodzinny". Z tworczoscia Pani Matuszkiewicz spotkalam sie dawno temu, przy okazji wydania jej ksiazki " Dziewczyny do wynajecia". Bardzo mi przypadlo do gustu jej pisanie, potem kilka innych ksiazek juz troszke mniej, a tu kolejne mile zaskoczenie, bo bardzo jak do tej pory podoba mi sie ta powiesc.

Rok 2014. Ewa Parelska, archiwistka i entuzjastka historii, postanawia urządzić zjazd swoich krewnych, tych z bliska i tych z daleka. A zbierze się ich trochę, bo protoplaści rodu Korzeńskich, Leontyna i Jan, mieli siedmioro dzieci.

W 1920 roku legionista Jan Korzeński ożenił się z panną Tokarzówną, córką zamożnego kupca z Włocławka. Założył luksusowy sklep kolonialny, by utrzymać szybko powiększającą się rodzinę. Była ona duża, patriarchalna, złożona z rodziców, dzieci, babci Elwiry i ukochanego wuja Józefa. Jan zawsze powtarzał: „Pochodzimy z jednego pnia, musimy się kochać, szanować i wspierać”.
Niestety, w nowej, peerelowskiej rzeczywistości jego potomkowie poszli różnymi drogami, nie zawsze respektując zasady wyniesione z domu. Zabrakło czasu, a może nawet chęci, żeby poznać przeszłość, kiedy zaś ta ochota się pojawiła, było za późno. Ewa próbuje zgłębić rodzinne archiwum, kryjące niejedną tajemnicę. I wtedy okazuje się, że białe chyba nie zawsze bywa białe, a czarne może mieć różne odcienie. A jaka jest prawda? Czy tylko jedna i oczywista?
Powoli wszystko się zmienia, zaczynają ożywać dawne animozje i strachy.

Zjazd rodzinny miał przypomnieć starą prawdę głoszoną przez przodków. I tu zrodziło się zasadnicze pytanie: czy coraz bardziej oddalająca się od siebie rodzina będzie miała ochotę jeśli nie na szacunek i miłość, to przynajmniej na zwykłe popatrzenie sobie w oczy
.


A na szydelku taka oto serwetka, malo czasu , to i robota wolno idzie. Moze uda sie skonczyc przed wyjazdem:)

Dziekuje za Wasze odwiedziny, mimo mojego zaniedbania ostatnio, pozdrawiam serdecznie:) Kamilla