Witajcie,
Nie udaje mi sie dolaczyc do Maknety w kazdym tygodniu, ale dzisiaj jestem
Wczoraj Wam pokazalam nad jakim haftem pracuje, a dzisiaj pokaze, co szydelkuje i czytam.
Zupelnym zbegiem okolicznosci jest fakt, ze haftuje magnolia i tytul ksiazki, ktora zaczelam czytac jest "Magnolia" . Autorka tej ksiazki jest Grazyna Jeromin-Galuszka. Jest to ksiazka o mezczyznie, ktory zostaje sam w wieku 45 lat, wsiada w samochod, rusza przed siebie i dojazdza do bieszczadzkiej wsi, w ktorej kupuje pensjonat od przypakowo spotkanego czlowieka.
Jest dopiero na poczatku tej ksiazki i trudno powiedziec, czy bede ja lubila.z jakiegos powodu trudno mi bylo przebrnac przez pierwsze strony, no ale mam nadzieje, ze akcja sie rozkreci:) Moze ktos z Was czytal te ksiazke i moze podzielic sie swoja opinia.
A szydelkuje obrus , ktory troszke polezal w koszu z robotkami, ale postanowilam sobie, ze chodzisz 1 rzad wieczorkiem zrobie, lepsze to niz nic:) No i tym sposobem powolutku przybywa robotki:)
Moze jest ktos chetny, zeby dolaczyc sie do zabawy:) Zapraszam do Maknety na cotygodniowe "Wspolne dzierganie i czytanie"
Pozdrawiam serdecznie, Kamilla
nie czytałam. Ale bardzo mi sie podoba tytuł.:) Lubie magnolie
OdpowiedzUsuńJa tez mam taki sposób na niektóre oporne robótki- wyznaczam sobie dzienny limit a dopiero potem biorę sie za inne robótki. I w ten sposób uudaje się coś dokończyć. Magnoliowo u /ciebie na całej linii:) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKsiążka jest absolutnym hitem w mojej rodzinie, krąży i zachwyca kolejnego czytelnika, uwielbiam Grażynę Jeromin-Gałuszkę, czytałam wcześniej "Kobiety z czerwonych bagien" i czeka na mnie jeszcze jedna tej autorki, mam nadzieję , że Tobie tak samo spodoba się jak mi, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie czytałam nic tej autorki, ale słyszałam dobre opinie, przy obrusie dużo dłubania ale jak każdego dnia się coś zrobi to i szybko skończy.
OdpowiedzUsuńJuż sama okładki tej książki spowodowałaby , że chętnie bym po nia siegnęła
OdpowiedzUsuńMuszę skorzystać z Twojej rady, żeby po jednym rządku każdego dnia kończyć chustę, które mi zostało 6 rzędów! Wstyd! Obrusa ci zazdroszczę, piękny! Książki nie czytałam, ale czytając zachęcające komentarze, to spróbuję.
OdpowiedzUsuńKsiążki nie znam, więc się nie wypowiem na jej temat. Może ejszcze się rozkręci. Piękny kawałek obrusa pokazujesz, szkoda co prawda, że tylko tyle widać, ale jak już tak systematycznie szydełkujesz, to neidługo będziemy mogli podziwiać całość.
OdpowiedzUsuńAnka
Obrus na szydełku.. podziwiam... ja tylko łańcuszek umiem i to przy pomyślnych wiatrach :D
OdpowiedzUsuńJaki ladny filecik ;) Takie duze fileciki to naprawde ja juz tylko wieczorem ;)
OdpowiedzUsuńJa też zawsze jak nie mogę skończyć robótki to wyznaczam sobie limit dzienny, nie mniej niż i nie ma bata :)
OdpowiedzUsuńPiękny obrusik będzie, lubię dziergać tym sposobem.
Piękny obrus się szykuję ;) Życzę wytrwałości, żeby go skończyć ;)
OdpowiedzUsuńKsiążki i autorki nie znam, ale całkiem przyjemnie się zapowiada.
Ja nie czytalam... ladny filecik :-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam -
- Ola
Obrus jest przesliczny, a tak z technicznego punktu widzenia, czy to jest bardzo skomplikowane? Caly czas bylam przekonana, ze takie obrusy robi sie igla, a nie szydelkiem. Podziwiam to, co robisz. Szczerze. Pozdrawiam Beata
OdpowiedzUsuńBeatko, moim zdaniem jest to bardzo latwe, bo tylko robisz slupki i ocza lancuszka, no i trzeba pilnowac sie schemata, zeby wyszedl pozadany efekt koncowy:) Zachecam do sprobowania:) Pozdrawia
UsuńObrus wychodzi Ci przepięknie. Jeszcze nigdy nie robiłam filetem, wydawało mi się to zawsze bardzo skomplikowane, a u Ciebie wygląda bajecznie :)
OdpowiedzUsuńObrus wygląda bajecznie, tym bardziej, że szydełko to dla mnie czarna magia.
OdpowiedzUsuńCzęsto stawiam sobie limity i cele, ale.... z ich przestrzeganiem także mam kłopoty :)
Uściski serdeczne.
Pensjonat w Bieszczadach, brzmi zachecajaco...
OdpowiedzUsuńA obrus-piekny, w starym stylu...
Ja też i robótkuje i czytam,i jedno i drugie obowiązkowo (i z przyjemnościa) codziennie.A jezeli chodzi o książkę,którą teraz czytasz to zastanawiam się,czy tez ją czytałam,bo cos o podobnej tematyce na pewno,ale chyba jednak nie o tą chodzi.obrus piękny ,ja tez marzę o zrobieniu czegoś takiego,ale przeważnie biorę sie za coś mniejszego,bo lubię jak szybko powstaje coś nowego.A praca przy obrusie to jednak pochłaniacz dłuższego czasu.
OdpowiedzUsuńObrus będzie piękny jak wszystkie Twoje serwety i inne koroneczki :)
OdpowiedzUsuńObrus bomba :) Podziwiam,podziwiam :)
OdpowiedzUsuń