sobota, 20 sierpnia 2016

Łów słów na sierpien

Witajcie,

W tym miesiacu udalo mi sie dolczayc do zabawy u Martuchy "Łów słów"


Slowem do zlowienia jest "DO"

I tak sie szczesliwie dla mnie zlozylo, ze wlasnie przeczytalam ksiazke Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm "Kaja od RaDOsława, czyli historia Hubalowego krzyża ". Ksiazke czytalam w wersji elektronicznej.

Tytul: "Kaja od Radoslawa, czyli historia Hubalowego krzyza"
Autor: Aleksandra Ziolkowska-Boehm
Wydawnictow: Muza, 2014 (wersja elektroniczna)
Ilosc Stron:232


Kolejna ksiazka Pani Ziolkowskie-Boehm, na ktorej nie zawiodlam sie. Wspaniale opisane losy tytulowej Kai, ktora tak naprawde nazywala sie Cezaria Iljin-Szymanska. Kaja to byl jej konspiracyjny pseudonim.

Kaja byla jednym z trojga dzieci , miala brata Modesta, ktory niestety nie przezyl wojny i zostal zamordowany w Oswiecimiu oraz siostre Wiki, ktora rownie dzielnie walczyla w Powstaniu, a po wojnie zostala rzezbiarka. Kaja bylam architektem, jeszcze przed wybuchem wojny ukonczyla studia.

Kaja byla bardzo silna i odwazna kobieta, ktora nie obawiala sie poswiecic wlasnego zycia dla obrony ojczyzny. Wielka bohaterka, ktorej nie raz smierc zajrzala w oczy dozyla do pieknego wieku 91 lat.

A jak sie ma ten Hubalowy krzyz do naszej bohaterki?

Byl rok 1940. Marianna Cel, ktora walczyla przy boku majora Dobrzanskiego "Hubala" miala krzyz Virtuti Militari, ktory major otrzymal na dzien przed smiercia. Dala ona Kai ten krzyz na przechowanie i nigdy po niego nie wrocila. Od tej pory Krzyz "Hubala" towarzyszly Kai wszedzie. Ona sama bardzo go strzegla i wziela sobie za punkt honoru, aby go nie zgubic, lub tez nie zostal jej odebrany. Dzieki jej determinacji, krzyz istniej i obecnie znajduje sie w Izbie Pamięci majora Henryka Dobrzańskiego w Tomaszowie Mazowieckim.

Tak o tym opowiadala Kaja
A oto jak Kaja sama opowiedziała historię Hubalowego Krzyża:
„Krzyż Virtuti Militari majora Dobrzańskiego był ze mną całą okupację. Otrzymałam go w maju 1940 roku na przechowanie od „Teresy”, Marianny Cel, żołnierza oddziału majora Hubala. „Teresa” po śmierci majora ukrywała się na wsi i potem wyjechała do Warszawy. Ten Krzyż przyniosła mi na Puławską ze słowami: «Przechowaj”.
Przechowałam. Krzyż był ze mną pięćdziesiąt cztery lata.
Był ze mną pod panterką w Powstaniu Warszawskim na szlaku bojowym Wola, Starówka, kanały, Czerniaków, przeprawa przez Wisłę, szpital polowy w Aninie. Po ucieczce ze szpitala, w czasie wędrówki do Wilna w celu odszukania matki, trafił ze mną do piwnic NKWD w Białymstoku, a potem do obozu NKWD nr 41 w Ostaszkowie, gdzie nasi szewcy zrobili mu skrytkę w obcasie mego buta. Włożyłam tam krzyż i urwane od niego uszko, i wstążkę. Wszystko to było w obcasie. Teren był torfowy, jesienią i wiosną okolice obozu wokół jeziora Seliger stawały się podmokłe, a krzyż w obcasie zabezpieczony był tylko materiałem. Buty więc przemakały i stąd te „krwawe plamy” na wstążce.
Wrócił ze mną w tym obcasie do Polski w 1946 roku. Gdy wracałam, buty były prawie bez zelówek, przywiązałam je sznurkiem do nogi. Byle tylko nie zgubić obcasa. W ten sposób Krzyż Virtuti Militari majora Hubala wrócił ze mną do Polski.
I znowu - dla odreagowania go od poniewierki w bucie, wędrował ze mną. Tym razem w innym, dobrym celu. Został tymi podróżami jakby „oczyszczony” z błota i upokorzeń Ostaszkowa. Był ze mną nad grobem Napoleona w kościele Inwalidów w Paryżu, gdzie w 1947 pojechałam jako delegatka na Światową Wystawę Urbanistyki. W 1957 roku, 11 listopada, w rocznicę niepodległości, był na cmentarzu polskim w Monte Cassino, gdzie salutowali nam Kanadyjczycy, i kolejno w Castel Gandolfo na audiencji u Piusa XII. Był na Akropolu w Atenach i w Sparcie, w 1960 roku stałam z nim przed pustym sarkofagiem faraona wewnątrz piramidy Cheopsa w Gizie. W 1980 roku w ruinach pałacu Minosa na Krecie położyłam go na chwilę na kamiennym tronie.
Po raz pierwszy publicznie w telewizji powiedziałam o krzyżu po projekcji filmu Hubal. Nie opowiedziałam dokładnie jego losów, nie mówiłam o końcu Powstania, o przeprawie przez Wisłę w 1944 roku i o wędrówkach na Wschód.
Krzyż był u mnie do 1994 roku. Mój mąż, Marek Szymański, Hubalowy „Sęp", dowódca piechoty w oddziale majora Hubala, a po jego śmierci ostatni dowódca oddziału, po wojnie zorganizował Środowisko Hubalczyków, był wieloletnim prezesem tego środowiska, które miało siedzibę w naszym mieszkaniu. Krzyż Virtuti Militari Hubala był z nami.


Mezem Cezarii, juz po wojnie, zostaje kapitan Marek "Sep" Szymanski, ktory byl jednym z Hubalczykow, dzielnie walczyl w Powstaniu, zolnierz AK.

W zyciu Kai wydarzylo sie tak wiele zla, byla ona swiadkiem wielu cierpin ludzikich, jak rowniez sama doswiadczyla wielu krzywd. Nigdy jednak nie watpila w slusznosc swoich poczynan, walczyla z wielka determinacja i wielkim patriotyzmem.

Wspaniale byloby obejrzec film na podstawie ksiazki i losow Kai.

Zachecam do przeczytania tej ksiazki oraz innych napisanych przez Pania Aleksandre Ziolkowska-Boehm. Bohaterowie jej wszystkich ksiazke naprawde istnieli, a poprzez ich losy mozemy nauczyc sie historii oraz milosci do ojczyzny. Bohaterami jej ksiazke sa zwykli ludzie, ktorzy chcieli zyc, kochac, pracowac, ale niestety wojna, okupacja niemiecka a pozniej radziecka nie dala im takiej mozliwosci.

Pozdrawiam, Kamilla



8 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym mieć tę książkę, gdyż już wcześniej o niej czytałam na blogach i nawet sama ja prezentowałam na swoim blogu jako świetną pozycję do przeczytania.
    Cieszę się, że mi ją przypomniałaś.

    Pozdrawiam gorąco, bo słonecznie....
    A ja też biorę udział, ale jakoś na razie żaden tytuł mi nie wpadł do głowy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiazka warta, aby po nia siegnac, zapada gleboko w pamieci:) Pozdrawiam rowniez i milego weekendu:)

      Usuń
  2. O książce nie słyszałam ale po tak wspaniałej recenzji na pewno po nią sięgnę. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. zapisuje , na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam. Wg mnie jest świetna.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna książka! Miałam przyjemność czytać kilka lat temu :)

    OdpowiedzUsuń